HISTORIE Z DUCHAMI , OPOWIEŚCI O DUCHACH,SPOTKANIA Z DUCHEM,ZOBACZYŁEM DUCHA,WIDZIAŁEM DUCHA,


               DUCHY ZJAWY I ZJAWISKA NIE WYTŁUMACZALNE HISTORIE O DUCHACH I ŚWIADKACH KTÓRZY PRZEŻYLI SPOTKANIA Z DUCHAMI

TOPIELICA

- Kolczyk w pępku. Kurczę, chciałabym, ale starzy nie pozwolą... - szeptała do siebie samej Emi, przechodząc ulicą Dolną obok starego zamku. W jego podziemiach ktoś otworzył niedawno zakład kosmetyczny - bezbolesne zakładanie kolczyków, robienie tatuaży itp. "Dlaczego rodzice zawsze są tacy, że na większość próś odpowiadają: nie? W ogóle dla starych nie powinno być takiego słowa!" - rozmyślała, wspinając się powoli, noga za nogą, na trzecie piętro starej kamienicy. Weszła do swojego pokoju. Znów nie wyłączyła kompa. Ucieszyła się, że rodziców nie ma, bo znowu by truli, że zrobiła coś nie tak. Wyjęła z lodówki sok i usiadła przed komputerem. - Czas zaspokoić głód mojego bloga potwora - dialog Emi z samą sobą trwał dziś od rana. Najpierw obejrzała w necie wzory kolczyków. Kliknęła w jakiś link i... na monitorze zobaczyła ogromne zdjęcie węża owiniętego wokół dzbana. To był właśnie wzór jej wyśnionego kolczyka! Obok widniał tekst: "Sporo osób, które nosiły taki kolczyk, zaginęło bez wieści". - Sporo? - zbagatelizowała sprawę Emi - Pięć osób to sporo? Pfff... Komuś się strasznie nudziło. "To symbol ukrywającej się sekty z Dalekiego Wschodu. Bractwa, które czci wodę jako swoją boginię i zbawczynię". - Symbol bogini wody? - uśmiechnęła się sama do siebie Emila, kiedy wychodziła z podziemi zamku już z kolczykiem w pępku. Nazajutrz postanowiła iść nad zalew. Zakaz kąpieli obowiązywał tu od dawna, ale przecież ona rozsmakowała się już w robieniu tego, czego nie wolno. Woda była zielona, pełna wodorostów, więc zrezygnowała z kąpieli. Przy starym pomoście dostrzegła łódkę wójka Radka, który pewnie był gdzieś na rybach. Wysłała mu sms-a z pytaniem, czy może popływać. Po chwili przyszła wiadomość: "WSIADAJ". Wypłynęła na środek zalewu. Ze zdziwieniem stwierdziła, że woda jest tu jeszcze bardziej gęsta od wodorostów, które osiadały na wiosłąch. Te stawały się tak ciężkie, że Emi nie mogła sterować łodzią. Z trudem podpłynęłado porośniętego szuwarami brzegu. Nagle łódka, jakby ktoś ją mocno popchnął, zahaczyła o konar zatopionego drzewa i przechyliła się. Gdy Emi chciała złapać swoją komórkę, która wypadła jej z kieszeni, łódka w mgnieniu oka wywróciła się do góry dnem. Dziewczyna znalazła się pod wodą... Otworzyła oczy i... ujrzała tę postać! Przeraźliwie biała twarz, wyłupiaste oczy, we włosach wodorosty. To była kobieta, chyba topielica, prąd wody przesuwał po dnie jej ciało. Przerażona Emi szybko wypłynęła na powierzchnię. Kiedy udało jej się z trudem złapać oddech, spostrzegła, że wokół niej panuje mrok. Ciemność spowodowana była tym, że Emi wynurzyła się dokładnie pod łódką. Po prostu była nią nakryta. Żeby się wydostać, musiałabby ponownie zanurkować. Ale gdzieś tam pod wodą pływał trup topielicy... Czuła się zamknięta w wielkiej bańce. Zaczęła krzyczeć, ale jej głos odbijał się od łodzi, i wracał już tylko jako pisk do jej uszu... Marzła coraz bardziej. Lekki skurcz złapał ją w łydce, a ona wyobrażała sobie, że to topielica podszczypuje ją w nogę. Spojrzała w dół. Topielica przepływała dokładnie pod nią. Emi nie wiadomo czemu przypomniałą sobie o kolczyku. Wyjęła go i wrzuciła do wody... Jednak nie zanurkowała. Czuła się coraz gorzej. ******************************************************************* Ktoś wreszcie zauważył przewróconą łódkę. Na szczęście Emi jeszcze żyła. Od tamtej historii miała bardzo dziwne sny. Pojawiay się w nich zaginione osoby. Niektóre zdjęcia rozpoznawała potem w necie. Ludzie ci mówili jej, że już nie wrócą na świat żywych. Gdy rozmawiała z nimi w czasie snu, miała półotwarte oczy. Wyglądało to przerażająco w połączeniu z niezrozumiałym bełkotem wydobywającym się z jej ust. Zjawy, które nawiedzały ją we śnie, nieustannie o coś prosiły. Podawały adresy, na które miała słać przeprosiny w ich imieniu. Zbliżyła się do świata umarłych, ale coraz bardziej oddalała się od świata żywych. Z nikim już nie rozmawiała. Wszyscy składali to na karb wypadku, wiedzieli, że Emilka po tym wydarzeniu nie jest już sobą. Koleżanki widziały, jak do jeziora w okolicach pomostu wrzuca jakieś przedmioty i mówi coś, jakby z kimś rozmawiała...
Kreator stron www - szybka strona internetowa